O mnie

Moje zdjęcie
jestem jaka jestem;) kto zna ten wie;)

wtorek, 18 maja 2010

Tonący Kraków ...

Niespodziewane i bardzo obfite opady deszczu sparaliżowały Kraków. Zalane drogi, zamknięte mosty, zmiany w trasach komunikacji miejskiej sprawiły, że od dzisiejszego popołudnia coraz trudniej poruszać się po mieście. Poniżej krótka fotorelacja(zdjęcia wykonałam około godziny 15.00).


Wisła sięgająca prawie do stóp Wawelu.




Kolorowe wiatraczki, które stanowią dzisiaj
jedyny optymistyczny element nadwiślańskiego krajobrazu.




Próba zabezpieczenia Muzeum Manggha przed niszczącym żywiołem.




Desperacja jednego z panów,
który próbował pokazać,
że dla chcącego nic trudnego.





Na spacer po Bulwarze Poleskim raczej się nie wybierzemy,
ale na spływ kajakowy jak najbardziej.





Niemal całkowicie zalany przejazd pod Mostem Grunwaldzkim.



sobota, 15 maja 2010

Nocna wędrówka po krakowskim Muzeum Inżynierii Miejskiej


Monetka, która umożliwiała owej nocy zwiedzenie wybranych muzeów.




Tłumy oczekujące na poznanie dziejów polskiej motoryzacji.




Wszystko zaczęło się od koła, które dało początek kołowrotkowi...




Prototypowi czterech kółek wyglądem daleko do współczesnych ferrari.




Omnibus konny, który z pewnością nie był napędzany przez konie mechaniczne.




Zielona syrenka – kolor miał dawać nadzieję, że może tym razem odpali za pierwszym przekręceniem kluczyka w stacyjce.




Taka Warszawa kiedyś była marzeniem niejednego kierowcy.




Wnętrze Warszawki wzorem prostoty i skromności.




Polski Fiat 508 – królował na drogach w dwudziestoleciu międzywojennym.




Star 660, czyli polski papamobil wyprodukowany w 1979 na życzenie Jana Pawła II, który w czasie pielgrzymki chciał się poruszać samochodem wykonanym przez polskich inżynierów.

Nawet gad ma swój świat ...





,,Oglądać każdy chce, ale lodem już się nikt nie podzieli” – niewypowiedziane myśli gadzinek.




Aż dziw bierze, że dwa boa dusiciele wcale się nie duszą.




Pyton tygrysi nie gryzie, ale połyka w całości – serio, serio.




Kobry indyjskie – tańczą jak im fakir zagra,
a z powodu braku melodii, tylko pełzają
.




Żabojad argentyński, który aż się prosi,
żeby mu powiedzieć, że krowa ma dłuższy i …

czwartek, 13 maja 2010

PKP, czyli Powolne Katowanie Pasażerów nadal trwa…

Polskie Koleje Państwowe od zawsze i miejmy nadzieję, że nie na zawsze pozostawiały wiele do życzenia. Przed paroma dniami (dokładnie 4 maja) oliwy do ognia dodał fakt, iż jedna ze spółek kolejowych(Tanie Linie Kolejowe) nie pozwoliła innemu przewoźnikowi(InterRegio) wjechać pociągami na tory z powodu nieuregulowania długu. Na efekt tych poczynań pasażerowie nie musieli długo czekać. Lista dostępnych połączeń uległa znacznemu skróceniu, a wagony dostępnych pociągów jeszcze większemu przeładowaniu i trudno się dziwić, że konduktorzy niechętnie odpowiadają na tego typu pytania podróżujących : ,,Czy mamy jechać na dachu tak jak w Indiach?”. Odpowiedzi padające z ust kontrolerów są wymijające, bo przecież to nie jest ich wina. Wygląda, więc na to, że pasażer, który opłacił przejazd pociągiem ma jechać nim mimo wszystko. Brak miejsca do stania, bo zaszczytu siedzenia dostępują nieliczni, nie powinien stanowi najmniejszego problemu, ponieważ takiego stanu rzeczy polscy przewoźnicy nie przewidują.

U pasażerów pociągów jedynie kolorowe graffiti mogą wzbudzać uśmiech, bo warunki w jakich muszą podróżować często są wręcz tragiczne.

środa, 12 maja 2010

Rzeszowskie Święto Paniagi w studenckiej odsłonie

Koncert piosenek ukraińskich w wykonaniu studentów
pochodzących z Ukrainy i studiujących na rzeszowskiej
Wyższej Szkole Informatyki i Zarządzania.







Występ Zespołu Pieśni i Tańca Połoniny
w wykonaniu studentów Politechniki Rzeszowskiej.


1222 - taką wysokość Smerek ma...

W Bieszczadach można spotkać, aż trzy Smerki, czyli miejscowość, potok i szczyt góry. Ostatni z wymienionych Smerków słynie z krzyża, który znajduje się na samym szczycie
i został wzniesiony w 1976 roku, aby uczcić 600 – lecie istnienia Diecezji Przemyskiej. Smerek podobnie jak inne zakątki Bieszczad ma w sobie wiele dziewiczego uroku i choć w Polsce jest wiele miejsc, gdzie możemy podziwiać okazalsze szczyty nie zmienia to faktu, że bieszczadzkie też mogą wzbudzać w nas szczere zachwyty…



Widok na miejscowość Smerek,
który można podziwiać w czasie wspinaczki na Smereka.





Połoniny, lasy, szczyty - do wyboru, choć nie można wybrać koloru, bo o nim decydują pory roku.



Kusząco wyglądający i na sam szczyt prowadzący szlak.




Przed ostatnim podejściem odpoczynek jest jak najbardziej wskazany.




Metalowy krzyż wieńczący szczyt Smereka.

środa, 5 maja 2010

Pierwsze próby felietonowe, o tym jak na siłce bywałam i kogo tam spotkałam...


Wchodząc tam w oczy rzucają się różnorakie urządzenia do ćwiczeń – zaczynając od zwykłych bieżni, a na modlitewnikach i łamanych gryfach kończąc. Na siłowni spotkać możemy pełen przekrój społeczny, którego przedstawicielami są:
Solarisy, blachary i lansiary, czyli panienki w wieku od piętnastu do nawet trzydziestu lat spędzające w solarium zdecydowanie więcej czasu niż na siłowni, do której zachodzą wyłącznie w celu zaczepiania mężczyzn mających na pobliskim parkingu samochody o określonej wartości i ciała wymodelowane w taki sposób, że ledwo się mieszczą w drzwiach do sali ćwiczeniowej. Owe panny wyróżnia poza dużą opalenizną, również spora warstwa tapety i tipsy o zawrotnych długościach, z którymi obchodzą się jak z jajkami.
Pakerzy – osobniki posiadające wielkie rozmiary tkanki mięśniowej, które uzyskują dzięki częstemu i z reguły również nadmiernemu stosowaniu substancji anabolicznych. Na treningi poświęcają większość wolnego czasu, a zdarza się, że nawet przez siłownię na nic innego już go nie mają. Pojawiają się średnio pięć razy w tygodniu na treningach, które wykonują według ściśle określonego planu robiąc niewielkie przerwy na zażycie odpowiednich środków wspomagających przyrost masy mięśniowej lub poprawę rzeźby. Niektórzy z nich sięgają nawet po sterydy, co niestety ma zgubny wpływ na ich wątroby. Pakerzy z odpowiednią marką samochodu są idealnym wabikiem na blachary.
Seniorzy – mimo ponad średniego wieku mają więcej wigoru niż nie jeden nastolatek. Stanowią bardzo małą grupę, ale za to przychodzącą na siłownię regularnie i trenującą niezwykle solidnie. Unikają zdecydowanie dużych obciążeń bojąc się o swoje kręgosłupy oraz stawy, ale za to treningi wytrzymałościowe są ich domeną, choć ćwiczą w swoim tempie określanym przez złośliwych pakerów oczekujących, w tym czasie na urządzenia żółwim.
Aktywni – osoby uczące się lub już pracujące i będące przedstawicielami niemal wszystkich zawodów, a zarazem lubiące aktywność fizyczną oraz chętnie poświęcające na nią swój wolny czas. Często siłownia jest dla nich dodatkiem do innych dyscyplin sportowych takich jak: taniec, tenis, jazda na nartach, bieganie itp. Niektórzy z nich traktują ruch jako odpoczynek, inni jak sposób na pozbycie się zbędnych kilogramów, ale nie zmienia to faktu, że ćwiczą, bo chcą.
Czterdziestolatki i czterdziestolatkowie, którzy chcą odzyskać lub utrzymać wygląd nastolatków. Panowie przez intensywne ćwiczenia walczą z nadmiarem mięśnia piwnego, a panie z tłuszczem odkładającym się w formie niezbyt estetycznego cellulitu. W tej grupie często spotyka się osobniki o słomianym zapale, które pojawiają się na siłowni dwa lub trzy razy, a potem robią przerwę z powodu zakwasów i już po niej nie wracają na salę ćwiczeń.