O mnie

Moje zdjęcie
jestem jaka jestem;) kto zna ten wie;)

piątek, 4 marca 2011

W Wiśle króluje Malinka!


Pierwszy narciarski raz pod okiem instruktora,
czyli jak się nie przewrócisz ...




Nowa Osada i nowe narciarskie wyzwanie.



Z Moniką i Paulą przed orczykowym debiutem.



Rumieńcowo.



Zapora.




I jest ukochana Malinka Adama.



Płynie Wisła, płynie... - czasem wodospadowo.




Na ryneczku w Wiśle z drugą Kasią.




Siarczysty mróz koniom też daje się we znaki.




Z kopyta kulig rwie...




Z Wirginią we wnętrzach Chlebowej Chaty, gdzie po dziś dzień wypieka się chleb według tradycyjnej receptury.




Mój własnoręcznie wykonany podpłomyk, do którego okraszenia gospodarze chaty dodają miód, smalec lub swojskie masło.

sobota, 15 stycznia 2011

Bajeczna sceneria...


(Za)Myślenie zawsze w cenie.





Z perełkami...





W lekkim oparciu...

piątek, 7 stycznia 2011

Kraków wita Nowy Rok!


Fajerwerki poszły w górę!
Prawie zrobiły wybuchową chmurę.





Rozświetlone niebo.




W zielonych laserowych wiązkach z Jarkiem i Michałkiem.




Ze świecącymi oczętami.




Do dna, do dna!




Podejrzane uśmiechy;)

czwartek, 23 grudnia 2010

Pod okiem obiektywu fotografa ...

Jeśli przez chwilkę chcesz się poczuć kimś innym niż na co dzień sesja w studio jest świetną okazją, aby sprawdzić się zarówno w roli femme fatale jak i własnej babci.




Moherowy beret nie dla mnie,
więc pozostała czapka z daszkiem.





Wyginam nieśmiało ciało.




Próba kuszenia, bo każda kobieta po rajskiej Ewie odziedziczyła kusicielskie zapędy.




Folkowe okrycie, ale chusta nie jest wcale pożyczona od babci.




Prawie jak Czarna Dama…




W kreacji aniołeczka z diabelskimi skrzydełkami.

Preludium egzaminacyjne dla przyszłych pilotów

,,Pierwsze koty za płoty” – tak podsumowali pilocki wyjazd egzaminacyjny doświadczeni piloci, którzy nas egzaminowali. Po drodze nie widziałam żadnego kota, ale jedno jest pewne – lepiej, żeby nikomu z nas taki zwierzak
w czarnym kolorze nie przebiegał drogi, bo choć przesądna nie jestem wolę na zimne dmuchać.




Zwiedzenia Opactwa Benedyktynów w Tyńcu,
którzy żyją według hasła: ,,módl się i pracuj”,
a w ramach pracy robią słynną naleweczkę.




Po prelekcji przy klasztorze Karmelitów,
gdzie milczenie naprawdę jest złotem.




Na szarym końcu przy wysiadaniu,
bo po cóż śpieszyć się na siarczysty mróz?




Gęsiego przemierzaliśmy zasypaną ścieżkę na lipowiecki zamek, aby poznać jego legendy, bo zakamarki ominęliśmy.



Zamiast odtajać w autokarze musiałyśmy trzymać zmarznięte noski w pilockich konspektach i bacznie śledzić przebieg trasy.