O mnie

Moje zdjęcie
jestem jaka jestem;) kto zna ten wie;)

sobota, 9 stycznia 2010

W 80 wyjątkowych miejsc dookoła świata...

Pewnego burzowego dnia miałam okazję poznać człowieka, który zdecydował się na realizację planu podróży w 80 wyjątkowych miejsc dookoła świata. Poniżej zamieszczam mój wywiad z niezwykłym pasjonatem nietypowych miejsc i niezwykłych przygód.







Ziemowit Ziętek – rzeszowianin z żyłką podróżniczą. Swojej pasji do podróży poświęca cały wolny czas, a jego marzeniem jest podróż w 80 wyjątkowych miejsc dookoła świata(www.80miejsc.pl). Mały krokami dąży do celu i z każdym dniem jest coraz bliżej. Przeszedł już ponad 500 kilometrów polskiego wybrzeża w ciągu 24 dni. A wkrótce planuje wyruszyć w kolejną wyprawę …


Skąd pomysł na nietypową podróż w 80 wyjątkowych miejsc dookoła świata?
Na początku było marzenie i to ono dało początek wszystkiemu! Tak zrodził się pomysł na tę niezwykłą przygodę i podróż życia! Marzenia trzeba realizować, bo tylko strach przed porażką hamuje przed dążeniem do ich osiągnięcia. Wystarczy zaprzyjaźnić się z wytrwałością i konsekwencją, a każde marzenie, nawet to znajdujące się na końcu świata, doprowadzimy do wyznaczonego celu.


Które z 80 wyjątkowych miejsc chciałabyś zobaczyć najbardziej i dlaczego?
Wszystkie są niezwykłe. Myślę, że Wielki Kanion w stanie Arizona w Ameryce Północnej. Jest to największy przekrój geologiczny ziemi i jeden z największych oraz najwspanialszych cudów natury. W tym miejscu można poczuć jacy jesteśmy „mali” w stosunku do wielkości natury. Ten widok musi budzisz szacunek i dać do myślenia. Kanion ma wiele do powiedzenia, warto się w niego wsłuchać.


Dlaczego wybrałeś aż lub tylko 80 miejsc?80 to niezwykła liczba dla każdego podróżnika. Jej popularność zawdzięcza powieści Juliusza Verne „ W 80 dni dookoła świata". W mojej podróży czas zamieniłem na przestrzeń i tak powstało 80 miejsc.


Przejście boso przez całe polskie wybrzeże z pewnością było trudnym przedsięwzięciem. Jak radziłeś sobie ze zmęczeniem, niesprzyjającą pogodą i innymi przeciwnościami napotykanymi w trakcie wędrówki?
Plecy i stopy bolały mnie coraz bardziej. Do Gdańska dotarłem przeziębiony. Nie było mowy o żadnym dniu przestoju. Byłem coraz bardziej zmęczony przez narzucone tempo. Musiałem zdążyć na swoje 33 urodziny i nie mogłem się spóźnić. Robiło się coraz bardziej zimno, a ja miałem tylko letnie ubranie, aby nie przeciążać plecaka. Trudnych odcinków raczej nie było tylko bardziej odległości, jakie sobie narzucałem. Powiem o jednym. Pierwszym z nich był odcinek z Rowów do Łeby, który miał ponad 36 kilometrów. Odległość może nie była taka straszna, tylko że na całym odcinku nie było ani jednej miejscowości. Mówiąc wprost - pustynia! W drodze zabrakło mi wody i jedzenia, a na koniec dopadł mnie deszcz. Na koniec biegłem z plecakiem na obolałych stopach. Widziałem jak na horyzoncie błyskawice strzelały jedna za drugą. Dotarłem na miejsce bardzo zmęczony.


W jaki sposób starasz się promować swoją niezwykłą wyprawę i jak reagują ludzie na Twój odważny pomysł?
Chcę pokazać, że warto podróżować interaktywnie i relacjonować każdy etap swojej wyprawy dzień po dniu tak, aby każdy kto ją śledzi mógł się czuć jej „uczestnikiem”. Pierwsza duża „promocja” była w trakcie realizacji wyprawy „Boso przez plażę”, o której było głośno w mediach. Chciałem pokazać namiastkę tej interaktywności. Mam w planach następną wyprawę po Polsce w celu promocji mojego projektu, ale o tym na razie nie mogę nic więcej powiedzieć. Ludzie reagują bardzo ciepło i entuzjastycznie, czego doświadczyłem szczególnie idąc latem przez plażę.


Gdzie planujesz pojechać w najbliższym czasie?
Planuję razem z moją narzeczoną Kasią następną wyprawę interaktywną po Polsce. Będzie to już bardzo poważny projekt, bardziej dojrzały i edukacyjny. Wszystko na bieżąco będziemy relacjonować na stronie www.80miejsc.pl


Organizacja wyprawy zmusiła Cię do rezygnacji z pracy. Czy nie żałujesz swojej decyzji?
Tak, to prawda. Teraz patrząc z perspektywy czasu wiem, że była to dobra decyzja. Kosztuje mnie ona wiele wyrzeczeń, aby osiągnąć cel, ale warto. Lubię zmiany i iść do przodu, nie lubię monotonii, rutyny i siedzenia w jednym miejscu. Od razu mnie ,,nosi” mówiąc kolokwialnie.

I ostatnie pytanie: czy warto poświęcać tak wiele dla swojej pasji?
Bez zastanowienia powiem – tak, tak, tak! Nie jest to łatwe i każdy, kto z determinacją realizuje postawione sobie cele wie to doskonale. Nic nie przychodzi łatwo, ale na pewno łatwiej jest gdy na swojej drodze spotyka się życzliwych ludzi, dużo ciepła i serdeczności, wtedy każdy dzień uświadamia, że to co robimy ma jakiś sens. Dzięki mojej pasji spotkałem miłość mojego życia – Kasię i to jest dla mnie bezcenne i najważniejsze! Wszystko, co teraz robię jest naszym wspólnym dziełem.

czwartek, 24 grudnia 2009

Dawna stolica muśnięta śnieżnymi płatkami...


Krakowski odcinek Wisły w zimowej odsłonie.




Akcja dokarmiania kaczek, łabędzi i brzydkich kaczątek też;).




Mroźne Targi Bożonarodzeniowe z główną atrakcją – galicyjskim grzańcem.



Kontrastowe zestawienie – Zakrzówek późną jesienią i śnieżną zimą.

wtorek, 8 grudnia 2009

Podhalańskie krajobrazy...


Ludów jak mrówków,
niemal pełny skład podhalańskiej ekipy.






,,Zimowa” jarzębina, czyli Matka Natura zaskakuje.




Kąpiel błotna w drodze do Bukowiny Tatrzańskiej.





Kto rano wstaje, ten góry podziwia.




A taki widok sprawia, że uśmiech się pojawia...




Góralskie talenty ujawniają się w drewnianej ornamentyce.

sobota, 21 listopada 2009

Szumne otwarcie Bonarka City Center

Kto nie chciałby przejechać się z króliczkiem?;)


czwartek, 19 listopada 2009

Stop jeździe na ,,podwójnym" gazie - Europejska Noc Bez Wypadków 2009

18 października w rzeszowskim klubie ,,Revolution” odbyła się ,,Europejska Noc Bez Wypadków”. Ta ogólnoeuropejska akcja jest organizowana w Polsce przez ,,Fundację Krzyś” wspólnie z Komisją Europejską . Już od sześciu lat wolontariusze w wielu miastach zachęcają kierowców przybywających na imprezy, aby zrezygnowali ze spożywania alkoholu.
,,Europejska Noc Bez Wypadków” przeprowadzona została w Rzeszowie już po raz drugi. Wolontariuszy z koszulkami można było spotkać przy wejściu do klubu ,,Revolution” oraz przy specjalnie przygotowanym stoliku, gdzie uczestnicy dyskoteki mogli zapoznać się z ideą akcji oraz zadeklarować udział w niej. Każda osoba, która oświadczyła, że tej nocy jest kierowcą otrzymywała niebieską opaskę. Pod koniec imprezy wolontariusze sprawdzali alkomatem, czy posiadający opaski są trzeźwi. Jeśli wynik badania na to wskazywał kierowca otrzymywał gadżety z logiem akcji.




Muzeum Lotnictwa w Czyżynach, czyli na tropie latających maszyn ...


Proporcje idealnie ukazują wielkość.




LOT takim sprzętem zapewniłby pasażerom wysokie loty.




Samolot z okazałym otworem.




A teraz pokaż kotku, co masz w środku…




Do wyboru, do koloru, choć może z tymi kolorami nie przesadzajmy.




Fantazyjne krawaciki panów pilotów.




Niektóre śmigła wymagały podtrzymania;).




Radziecka myśl techniczna w pełnej okazałości.




I co Ty na to ...? - ekspozycja NATO vs. Układ.




Skrzydło, które pozwala obrać właściwy kierunek.

sobota, 14 listopada 2009

Kraków moim okiem ...

I aż chce się zaśpiewać: ,,płynie Wisła, płynie …”


Smok Wawelski – strach się bać, ale od czasu do czasu zieje ogniem, więc lepiej zachować bezpieczną odległość od jego pyska.


Wawel, czyli musisz tam być...


Tramwaj kontra dorożka. Kto wygrywa?;)


Samochodziki, które stanowią alternatywę dla osób nieprzepadających za dorożkami.


Ratusz, dzięki niemu można z łatwością nauczyć się odróżniać Rynek Główny od Małego.


Kościół Mariacki, który kojarzy się z jednym słowem na h…


Inwazja łasiczek na placu Marii Magdaleny, czyli sposób na zachęcenie przechodniów do obejrzenia obrazu Leonarda da Vinci.



Dla jednych balon, dla innych balonik, choć panowie i tak woleliby go w innym znaczeniu.


Tu się warzy piwko...